FotoreportażeZ Głosem na szlak

Trzy szczyty w jeden dzień. Wyprawa na Szyndzielnię, Klimczok i Błatnią.

Monika Foltyn-Kubera••2 odsłon
Trzy szczyty w jeden dzień. Wyprawa na Szyndzielnię, Klimczok i Błatnią. Powiększ zdjęcie

Słoneczne poranki i doskonała widoczność aż zachęcają, aby wskoczyć w górskie buty i wybrać się na wycieczkę po beskidzkich szlakach. Dzisiaj proponujemy trasę dość długą, która będzie wymagała od nas dobrej kondycji i kilku godzin wolnego czasu. Na szczęście nie jest to szlak trudny i z pewnością poradzi sobie z nim energiczny kilkulatek czy ambitny dorosły piechur. Jeśli ktoś z Was postanowił wraz z wakacjami zadbać o swoje zdrowie i lepszą formę, ta trasa będzie idealna na początek.

Dzięki rewelacyjnym górskim panoramom szybko zapomnimy bowiem o zmęczeniu czy bólu nóg. Wybierając najdłuższy i najciekawszy wariant wycieczki, mamy szansę zdobyć Szyndzielnię (1028 m. n. p. m), Klimczok(1117 m. n. p. m) oraz Błatnią (917 m. n. p. m). Wszystko w ciągu zaledwie kilku godzin. To trasa, którą przyjemnie maszeruje się niezależnie od pory roku. Zarówno zaspy śniegu, jak i zielone drzewa oraz krzewy mają swój urok.
Niezależnie od tego jak piękną mamy aurę, wychodząc w góry musimy pamiętać o włożeniu do plecaka bluzy, zapasu wody, jakiejś przekąski. Nasz telefon musi być naładowany, a w nim powinniśmy mieć zapisany numer alarmowy do GOPR-u. Najważniejsze to jednak pamiętać, że w sytuacji awaryjnej zawsze lepiej zawrócić niż ryzykować swoje zdrowie czy życie. Górskie szczyty nam nie uciekną!

Schronisko na Szyndzielni

Naszą wędrówkę zaczynamy nietypowo, bo poza powiatem cieszyńskim. Musimy dotrzeć do Bielska-Białej, w okolicę dolnej stacji kolei linowej na Szyndzielnię. Warto tym razem skorzystać z komunikacji autobusowej (lub znajomego, który nas podrzuci), ponieważ wycieczkę skończymy w… Brennej. Samochód będzie nam więc niepotrzebny. Jeśli obawiamy się tak długiej trasy, możemy zdecydować się na małe ułatwienie i na Szyndzielnię wjechać koleją. Może to być dobry pomysł, jeśli na szlaku towarzyszą nam dzieci. Dla nich będzie to dodatkowa atrakcja dająca wiele radości, a nas uchroni od utraty zapału i energii u najmłodszych.


Jeśli jednak nie uznajemy takich drobnych oszustw jak podróż kolejką, w okolicach dolnej stacji musimy rozglądać się za rozpoczęciem szlaku. Mijamy budynek stacji, wchodzimy na mostek a tuż za nim skręcamy w prawo za znakami szlaku niebieskiego. Od początku ścieżka pnie się ostro do góry, aż do okolic górnej stacji kolejki. Najbardziej męcząca część trasy powinna nam zająć około 30-45 minut, następnie podejście będzie już łagodniejsze. Na Przełęczy Dylówki szlak niebieski się kończy, a my kierujemy się znakami czerwonymi. Pójdziemy nimi tylko kilkaset metrów aż do polany na której znajduje się róża szlaków. Tu możemy iść szlakiem bardziej wymagającym zielonym lub łagodniejszym czerwonym, który jest jednak dłuższy aż o 30 minut. Po około godzinnej wspinaczce za zielonymi znakami dotrzemy do górnej stacji kolejki. Tuż obok niej znajduje się 18-metrowa wieża widokowa, którą oddano do użytku w 2015 roku. Z wieży roztacza się rozległa panorama – na Bielsko-Białą i okolicę oraz pasma Beskidu Małego, Ślaskiego i Żywieckiego czy Kotlinę Żywiecką. Przy dobrej widoczności jak na dłoni dostrzeżemy również Tatry.


Następnie kierujemy się szerokim traktem w stronę szczytu Szyndzielni. Od schroniska dzieli nas już tylko kilkanaście minut drogi. W schronisku warto się na chwilę zatrzymać. To najstarsze schronisko w Beskidach – powstało w 1897 roku. Zbudowane jest z kamienia, a swoją architekturą z charakterystyczną wieżyczką nawiązuje do schronisk alpejskich. W pokoju na wieży zamontowano stację meteorologiczną, na parterze była winiarnia. Niedaleko schroniska była kiedyś skocznia narciarska, na której odbywały się zawody w skokach. W 1907 roku obok schroniska udostępniono dla turystów ogród roślin skalnych, w którym już od początku jego istnienia znajdowało się kilkaset gatunków roślin polskich oraz alpejskich. Z werandy można podziwiać panoramę Bielska Białej, Babiej Góry, Pilska i Tatr. W weekendy można tu spotkać mnóstwo rodzin z dziećmi.

Pod schroniskiem wybieramy szlak żółty, który w kilkadziesiąt minut doprowadzi nas do szczytu Klimczoka. To trasa przyjemna, niewymagająca i bez dużych wzniesień. Część trasy prowadzi przez las, który da nam chwilę wytchnienia i ochłody w gorące dni. Fragment trasy prowadzić będzie po otwartej przestrzeni, dzięki czemu przy dobrej pogodzie możemy podziwiać szerokie panoramy. Na ostatnich metrach czeka nas krótkie, ostre podejście. Zajmie nam ono jednak tylko kilka chwil i będziemy mogli cieszyć się zdobyciem kolejnego szczytu. Klimczok jest tylko częściowo zalesiony, więc odsłania przed nami niezwykłe widoki na bliższe i dalsze pasma górskie. Warto chwilę czasu spędzić na polance – odpocząć i podziwiać okolicę. Na pierwszym planie zobaczymy dominujący masyw Magury z położonym u jego stóp schroniskiem, po prawej Beskid Żywiecki i Śląski, a w sprzyjających warunkach również Tatry. Po lewej panorama obejmuje szczyty Beskidu Małego, w tym pasma Magurki Wilkowickiej, Rogacza i Gaików. Przed nami, w dolince, zobaczymy Przełęcz Kowiorek a powyżej niej budynek Schroniska pod Klimczokiem.


W tym miejscu naszej wycieczki mamy wybór. Możemy zejść w stronę Przełęczy Karkoszczonki, co zajmie nam około godziny. Stamtąd przyjemną trasą wśród drzew dotrzemy do Brennej Bukowej i zakończymy wycieczkę. Trasa z przystankiem na Karkoszczonce jest dobrym pomysłem jeśli towarzyszą nam dzieci.

Ze szczytu Klimczoka możemy jednak pójść dalej za znakami żółtymi w stronę Błatniej. Przed nami jedna z najpiękniejszych i najbardziej widokowych tras w Beskidzie Śląskim. Szlak prowadzi przez szczyt Trzech Kopców oraz Stołowa i zapewni nam niezwykłe widoki. Większa część trasy prowadzi przez niezalesione polany a czasami wśród niskich krzewów, dzięki czemu po obu stronach wzniesienia możemy podziwiać rozległe panoramy na różne części Beskidów. Podążając przez halę docieramy do charakterystycznego wzniesienia, gdzie znajduję się szczyt Błatniej. Jest on wyjątkowy – to jedno z nielicznych miejsc, w których możemy podziwiać okolicę na „cztery strony świata”. Od jakiegoś czasu na szczycie Błatniej znajduje się drewniany „tron”, dzięki któremu każdy z nas może poczuć się jak prawdziwy król beskidzkich szczytów.

Następnie schodzimy w dół leśną ścieżką, by po kilku minutach dotrzeć do widocznego z daleka budynku schroniska pod Błatnią. Po chwili odpoczynku (i ewentualnie naleśnikach z jagodami, które polecamy) kierujemy się w dół. Możemy pójść szybszą trasą w stronę Brennej (ok. 1h) lub dłuższą i bardziej wymagającą w stronę Górek. Wejście na Szyndzielnię zajmie nam około 2 godzin (wjazd koleją 10 minut), trasa z Szyndzielni na Klimczok to około 40 minut. Szlak z Klimczoka na Błatnią powinien nam zająć około 1,5 godziny. Tak więc w około pięć-sześć godzin możemy zdobyć nawet trzy beskidzkie szczyty.

Do zobaczenia na szlaku!

Udostępnij
Oceń artykuł:

Monika Foltyn-Kubera

[email protected]