2283 dni – tyle zajęło podróżnikowi z Cieszyna dotarcie pieszo z Europy Zachodniej, przez niemal całą Afrykę, do granicy Namibii z RPA. Ten drugi, to jednocześnie ostatni kraj w Afryce, położony na jej południowym krańcu.
Łukasz Podstada, o którym nie raz już pisaliśmy, w swoją podróż, określanej hasłem „piechotą dookoła świata”, wyruszył w lipcu 2020 roku.
Brnąc jedynie z wózkiem towarowym, nie najkrótszą drogą, pokonał dotąd około 25 tys. km.
Dwa dni temu dotarł do granicy Namibia – Republika Południowej Afryki.
– Do północy miałem czas by się tam znaleźć, w przeciwnym razie groziło by mi aresztowanie i najprawdopodobniej wysoka kara. Oczywiście nie jest powiedziane, że tak musiało by być, tak czy inaczej nie trzeba było tego sprawdzać w praktyce. Ostatnie 6 dni drogi pod presją czasu mnie trochę zmęczyło. Blisko tydzień marszu średnio 50 km dziennie. Zmęczyły mnie także upierdliwe muszki, które były ze mną już od dwóch dni, jeszcze przed granicą. Na granicy mogłem być spokojnie już koło godz. 18, ale wpadłem o 22:30. Po stronie namibijskiej szybko pieczątka out do paszportu i można było udać się przez most na stronę RPA. Tam, trochę jak amator, wpadam na ponad godzinę przed północą. Od urzędnika imigracyjnego dostaję niestety tylko 30 dniowy pobyt, a że jest przed dwudziestą czwartą to w praktyce już na starcie tracę jeden dzień i gdy się budzę rano mam ich już tylko 29. No nic trudno. Dobrze, że chociaż mogłem tam na przejściu granicznym spędzić noc – relacjonuje Łukasz Podstada.
Podróżnik nie stoi w miejscu. Wczoraj był już w mieście Steinkopf. Stamtąd już „tylko” 650 km do Kapsztadu, a więc na niemal zupełny południowy kraniec Afryki. Co dalej?
– Po Afryce planuję iść przez obie Ameryki, z południa na północ, przedostając się tam oczywiście drogą morską – powiedział nam podróżnik.
Taki więc jest jego następny cel i kierunek, ale i tak wszystkie drogi prowadzą do Cieszyna.
Fot. Łukasz Podstada













