Sport

Wpadka lidera. W Rudniku na remis

Łukasz Bielski••351 odsłon
Wpadka lidera. W Rudniku na remis Powiększ zdjęcie

Lider skoczowskiej klasy B – LKS Rudnik podejmował GKS Kaczyce. Po zaciętym widowisku obie drużyny podzieliły się punktami.

Początek meczu był chaotyczny z obu stron, a do tego skończył się dramatem golkipera zespołu gości Marcina Adamka, który przy jednej z pierwszych interwencji doznał poważnej kontuzji i musiał opuścić plac gry. Efektem dość niefrasobliwej postawy futbolistów w pierwszej połowie były dwa gole, które padły po koszmarnych błędach przeciwnika. Wynik w 26. minucie otworzył Szymon Grygierek, który na raty pokonał rezerwowego golkipera GKS-u Mateusza Helisa, po tym jak przejął piłkę źle rozegraną przez defensywę przyjezdnych. Z kolei w 33. minucie z błędu bramkarza z Rudnika Wojciecha Czendlika skorzystał Dominik Tomosz, który posłał futbolówkę do siatki i wyrównał stan zawodów.

Po przerwie jakość gry się podniosła, a obie drużyny coraz częściej konstruowały składne akcje. Bardziej konkretni byli „Górnicy”, którzy uzyskali dwubramkowe prowadzenie. W 59. minucie dublet ustrzelił Dominik Tomosz, a zaledwie 120 sekund później rezultat podwyższył Bartosz Byrski. Chwilę później stuprocentową szansę na zamknięcie meczu miał Adrian Kreta, ale jego próbę zatrzymał Wojciech Czendlik, rehabilitując się niejako za wpadkę z pierwszej odsłony. Kiepska sytuacja nie zniechęciła jednak miejscowych, którzy do końca walczyli o korzystny wynik. W 79. minucie po kontrze Samuel Kastinger efektownym lobem zdobył dla ekipy lidera bramkę kontaktową, podnosząc temperaturę zaciętego pojedynku. Z kolei w 85. minucie upragnione wyrównanie zapewnił gospodarzom Szymon Grygierek, kompletując dublet. Więcej goli już nie padło, a ciekawe widowisko zakończyło się remisem 3:3.

– Strzelamy pierwsi bramkę po błędzie przeciwnika i w miarę ta gra się nam układa, ale niestety sami popełniamy karygodnych błąd, którego nie mamy prawa popełnić nawet na klasie B i jest remis. Od tego momentu mecz się zmienia a przeciwnik z Kaczyc poczuł, że może tutaj coś więcej ugrać. Goście weszli dobrze w drugą połowę i zdobyli dwa gole. Przy wyniku jeden to trzech wydawało się, że nic już z tego meczu nie da się uszczknąć, ale cały czas staraliśmy się z ławki mobilizować chłopaków, żeby walczyli do końca. Na tym charakterze gdzieś pojechaliśmy, wyrównując i wyszarpując punkt, który musimy szanować – skomentował Marcin Wiśniewski, trener LKS Rudnik.

– Jest niedosyt, bo wcześniej też nam te mecze uciekały. Nie byliśmy słabsi od przeciwników, a przegrywaliśmy i traciliśmy punkty. Wydawało się, że teraz szczęście się do nas uśmiechnie. Udało się odskoczyć rywalom na dwie bramki, do tego mieliśmy jedną czy drugą sytuację, by jeszcze to prowadzenie podwyższyć, ale zamiast zamknąć wynik, straciliśmy w końcówce dwa gole. Skończyło się podziałem punktów i trzeba to przyjąć na klatę – powiedział Tomasz Knauer, szkoleniowiec GKS Kaczyce.

Udostępnij
Oceń artykuł:

Łukasz Bielski