Reklama
Stal Bud 09.10-08.11
FotoreportażeKultura

Cztery kobiety, cztery spojrzenia w cieszyńskim Muzeum Drukarstwa

Michał Cichy••60 odsłon
Cztery kobiety, cztery spojrzenia w cieszyńskim Muzeum Drukarstwa Powiększ zdjęcie Fot. Michał Cichy

Ciekawe postacie gościło w środę, 21 października, Muzeum Drukarstwa w Cieszynie. Przy ul. Głębokiej, na wernisażu swojej wystawy, pojawiły się cztery artystki spoza regionu.

Wizyta ta była wyjątkowo barwna. Graficzki nie tylko zaprezentowały swoje prace na ścianach muzeum, ale też przybyły w strojach zaprojektowanych przez jedną z nich. Dodatkowo tryskały dobrymi humorami i nie szczędziły ciepłych słów pod adresem Cieszyna.

Kim są bohaterki ekspozycji? To cztery kobiety, cztery wrażliwości i cztery sposoby artystycznej uważności. Elżbietę Radzikowską, Ewę Skorys, Monikę Dziubę i Zuzannę Radzikowską łączy przyjaźń, bliskość twórczych doświadczeń oraz wyraźne pokrewieństwo graficznego języka. Spaja je również kolor, który buduje szczególny rodzaj czułości wobec materii. Razem tworzą grupę artystyczną „Blachary” – nazwaną przewrotnie, z wdziękiem i bez zbędnego patosu. Doskonale wiedzą, że metal potrafi stawiać opór, ale potrafią też z tym oporem pracować.

Nie jest to jednak wspólnota oparta na jednostajnym podobieństwie. Przeciwnie: najciekawsze okazuje się to, co rodzi się na styku bliskości i różnic. Początek tej artystycznej konstelacji wyznacza Elżbieta Radzikowska – wybitna i wielokrotnie nagradzana graficzka, która wprowadziła Ewę Skorys, Monikę Dziubę i Zuzannę Radzikowską w tajniki grafiki warsztatowej. Przekazała im nie gotowy zestaw form, lecz wiedzę znacznie bardziej subtelną: świadomość materiału, cierpliwość ręki i umiejętność słuchania obrazu, zanim ten zdąży przemówić.

Każda z twórczyń nadała tej lekcji własne piętno. Różnice widać w prowadzeniu igły, wyborze tematów, rytmie linii, napięciu kompozycji oraz w sposobie, w jaki dzieło oscyluje między tym, co realne, a tym, co jedynie przeczuwane.

Prace prowadzą widza od ogółu do szczegółu, od magii codzienności ku abstrakcji oraz od rzeczy nazwanych do tych, dla których słowa to za mało. Niewielki format grafik okazuje się zaskakująco pojemny: mieści w sobie komentarz do rzeczywistości, pamięć, ciało, intymność i relacje – zarówno te już rozpoznane, jak i wciąż nienazwane.

Ponieważ całego uniwersum nie sposób zamknąć na kartce papieru, grafika przekracza tu własne granice. Przesącza się do codzienności pod postacią biżuterii Elżbiety Radzikowskiej, a także obrazów i tkanin. Wymyka się płaskiej powierzchni, szukając kontaktu z ciałem, przedmiotem i życiową przestrzenią.

Warto dodać, że Monika Dziuba na co dzień mieszka w Szczecinie, natomiast pozostałe panie tworzą w Poznaniu.

W cieszyńskim Muzeum Drukarstwa te cztery sposoby widzenia świata spotykają się ze spojrzeniem piątym – spojrzeniem widza. Odrębne światy artystek nie tworzą zamkniętej całości, lecz zostawiają przestrzeń dla ludzkiej intuicji i skojarzeń. To właśnie w tym dialogu odsłaniają się kolejne warstwy znaczeń. Bo – jak dobrze wiedzą „Blachary” – powierzchnia jest dopiero początkiem.

Wystawę tych kameralnych, w większości monochromatycznych grafik można oglądać na dwóch piętrach Muzeum Drukarstwa do 15 listopada, w godzinach otwarcia placówki.

Fot. Michał Cichy

Udostępnij
Oceń artykuł:

Michał Cichy