Reklama
Stal Bud 09.10-08.11
Sport

W Wiśle na remis

Łukasz Bielski••422 odsłon
W Wiśle na remis Powiększ zdjęcie

W meczu 12. kolejki skoczowsko-żywieckiej okręgówki WSS Wisła podejmował LKS Pogórze. Po zaciętym spotkaniu obie drużyny z naszego powiatu podzieliły się punktami.

Jako pierwsi do siatki trafili gospodarze. W 32. minucie Kacper Kiraga uruchomił Pawła Leśniewicza, ten zagrał w pole karne, a Jakub Marekwica z zimną krwią pokonał golkipera zespołu gości Rafała Jacaka. Radość miejscowych z prowadzenia nie trwała długo, bowiem w 38. minucie skuteczną akcję ekipy z Pogórza, zwieńczył efektownym uderzeniem od poprzeczki Piotr Ćwielong. Strzelec wyrównującego gola miał wyjątkowego pecha, bo przy strzale doznał urazu i chwilę później musiał opuścić plac gry.

Po zmianie stron więcej okazji do zdobycia gola mieli miejscowi, ale ich niewykorzystane sytuacje zemściły się w 64. minucie, gdy uderzeniem w krótki róg bramkarza WSS Kacpra Fiedora zaskoczył Szymon Płoskonka. Kilka chwil później mogło być już 1:3, ale znakomitą okazję zmarnował Jakub Waliczek. Wiślanie zaciekle walczyli o bramkę wyrównującą i w 80, minucie dopięli swego. Błąd defensorów z Pogórza wykorzystał Paweł Leśniewicz, posyłając futbolówkę do siatki. Napastnik WSS w doliczonym czasie gry miał na nodze piłkę meczową, ale przegrał pojedynek z Rafałem Jacakiem i mecz zakończył się remisem 2:2.

– Trochę brakło czasu, żeby coś więcej z tego spotkania wyciągnąć. Najbardziej jest nam żal nawet nie tych straconych dwóch bramek, bo takie rzeczy się zdarzają, ale tych niewykorzystanych sytuacji, bo przynajmniej trzy takie stuprocentowe okazje zostały przez nas zmarnowane. Zabrakło po prostu zimnej krwi. U siebie zawsze gra się o pełną pulę, dlatego ten mecz w drugiej połowie się otworzył, bo wybadaliśmy przeciwnika, zobaczyliśmy gdzie tam ma słabszy punkt i próbowaliśmy to w drugiej połowie wykorzystać. Na pewno na grę rywala miała także wpływ kontuzja Piotra Ćwielonga, który musiał zejść jeszcze w pierwszej połowie, co pozwoliło nam nieco odważniej pójść do przodu. Niestety zabrakło skuteczności – powiedział Marcin Michalik, trener WSS Wisła.

– Nie potrafimy postawić kropki nad i. Straciliśmy strasznie niefrasobliwą bramkę, gdzie piłka była na nodze do wybicia, a nasz zawodnik w nią nie trafił i nieszczęście gotowe. Do tego momentu mieliśmy okazję na podwyższenie prowadzenia, ale jej nie wykorzystaliśmy. Według mnie mamy trochę związane nogi, gdy prowadzimy i musimy zamoknąć wynik. Wkrada się wtedy w nasze szeregi panika i potem kończy się to tym, że nie zdobywamy trzech punktów. Remis na trudnym terenie w Wiśle szanujemy, bo mało punktujemy na wyjazdach. Gdybyśmy w tym elemencie byli lepsi, to plasowalibyśmy się w tabeli w okolicach podium, a nie w jej środku – podsumował Łukasz Hanzel, szkoleniowiec LKS Pogórze.

Udostępnij
Oceń artykuł:

Łukasz Bielski