Reklama
Budżet obywatelski Cieszyn 26.10-6.11
Ekologia

Zielone kule z Ustronia skrywają niezwykłą historię. Co to za drzewo?

Dorota Krehut-Raszyk••460 odsłon
Zielone kule z Ustronia skrywają niezwykłą historię. Co to za drzewo? Powiększ zdjęcie Fot. Muzeum Ustrońskie

Zielone kule wielkości grejpfruta, delikatny cytrusowy zapach i historia sięgająca początków ustrońskiego hutnictwa. Żółtnica pomarańczowa to jedno z tych drzew, obok których trudno przejść obojętnie. W Ustroniu rośnie w dawnym parku hutniczym, a jej nietypowe owoce wzbudzają tak duże zainteresowanie, że trafiają nawet do Muzeum Ustrońskiego. Jest jednak pewien haczyk: choć przypominają owoce cytrusowe, nie nadają się do jedzenia.

Jesienią w Ustroniu można natknąć się na prawdziwą przyrodniczą osobliwość. Pod drzewem leżą duże, zielonożółte kule o nierównej powierzchni. Niektórzy biorą je za egzotyczne owoce, inni zastanawiają się, czy to ozdobne dynie. Tymczasem to owocostany żółtnicy pomarańczowej (Maclura pomifera) – gatunku pochodzącego z Ameryki Północnej, który nieczęsto spotyka się w polskich miastach.

O zainteresowaniu tym niezwykłym drzewem przekonali się pracownicy Muzeum Ustrońskiego. Jak informują, odwiedzający placówkę goście przynoszą znalezione w pobliskim parku owoce i pytają, skąd się wzięły.

Żółtnicę można znaleźć w dawnym parku hutniczym, na skwerze między ulicami Hutniczą, Mickiewicza i 3 Maja, za przystankiem autobusowym. Historia tego miejsca sięga pierwszej połowy XIX wieku, kiedy powstawała Huta Klemensa. Jak przypomina Muzeum Ustrońskie, rzadkie okazy roślin sprowadzał tam pastor Karol Kotschy, proboszcz miejscowego zboru ewangelickiego w latach 1810–1856. Był on nie tylko duchownym, lecz także miłośnikiem przyrody i botaniki. To właśnie jemu muzealnicy przypisują sprowadzenie do Ustronia niezwykłych roślin, które do dziś stanowią świadectwo dawnych zainteresowań przyrodniczych i historii miasta.

Największą uwagę żółtnicy przyciągają oczywiście owoce. Kuliste, żółtozielone i pokryte charakterystyczną, nieregularną powierzchnią osiągają zwykle od 10 do 15 cm średnicy. Z daleka mogą przypominać pomarańcze lub grejpfruty, ale nie mają z nimi nic wspólnego. Żółtnica należy bowiem do rodziny morwowatych, do której zaliczają się również morwy i figowce. Jej owocostan powstaje z licznych drobnych owoców połączonych w jedną mięsistą strukturę. To właśnie dlatego jego powierzchnia przypomina nieco mózg lub zbiór ciasno ułożonych, nieregularnych wypukłości. W języku angielskim roślina znana jest między innymi jako Osage orange oraz hedge apple, czyli „jabłko żywopłotowe”.

W Polsce owoce dojrzewają jesienią, zwykle we wrześniu i październiku. Po uszkodzeniu wydzielają gęsty, mleczny sok. Uwaga: może on podrażniać skórę, dlatego lepiej nie rozcinać owoców i nie dotykać wyciekającej substancji.

Najważniejsze: żółtnicy nie jemy! Jej owocostany są niejadalne dla człowieka, a ich gorzki smak i twarda struktura zdecydowanie nie zachęcają do konsumpcji. Z nasion ukrytych w miąższu korzystają natomiast niektóre zwierzęta, między innymi wiewiórki.

Żółtnica pomarańczowa to nie tylko osobliwe owoce. Drzewo ma błyszczące, zielone liście, spękaną korę i charakterystyczne, ostre ciernie wyrastające na gałęziach. W swoim naturalnym środowisku może osiągać nawet około 20 metrów wysokości, choć w Polsce zwykle jest niższe i często przybiera krzaczastą formę. Jest również stosunkowo wrażliwe na mróz, co ogranicza możliwości jego uprawy w naszym klimacie. Co ciekawe, w Ameryce Północnej żółtnica miała niegdyś bardzo praktyczne zastosowanie. Jej drewno jest wyjątkowo twarde, wytrzymałe i elastyczne. Rdzenni mieszkańcy Ameryki wykorzystywali je do wyrobu łuków, a później służyło również do produkcji narzędzi i elementów ogrodzeń.

Dzięki ostrym cierniom i gęstemu pokrojowi drzewo sadzono w rzędach, tworząc trudne do sforsowania żywopłoty, które oddzielały pola i zabezpieczały teren przed zwierzętami. Stąd właśnie wzięła się jedna z jego angielskich nazw – hedge-tree, czyli drzewo żywopłotowe.

Żółtnica pomarańczowa nie należy do drzew, które często spotykamy podczas spacerów po Śląsku Cieszyńskim. Tym bardziej warto wiedzieć o jej obecności w Ustroniu. Jesienią, gdy dojrzewają owoce, przyciąga wzrok i prowokuje do zadawania pytań. Łączy w sobie botaniczną niezwykłość, historię lokalnego parku i opowieść o dawnych pasjach przyrodniczych.

Jeśli więc podczas spaceru po Ustroniu natkniecie się na zieloną kulę przypominającą pomarańczę, nie zabierajcie jej do kuchni. To nie egzotyczny przysmak, lecz owocostan rzadko spotykanego drzewa, które od pokoleń rośnie w dawnym parku hutniczym. Warto przyjrzeć mu się z bliska, ale najlepiej pozostawić owoce na miejscu i nie uszkadzać ich. W końcu to nie tylko przyrodnicza ciekawostka, lecz także wyjątkowa pamiątka po historii Ustronia.

Udostępnij
Oceń artykuł:

Dorota Krehut-Raszyk