Studenci, wykładowcy, terytorialsi, a nawet pani burmistrz – parking przy ul. Bielskiej zamienił się dziś w centrum ratowania ludzkiego życia. Mimo początkowych problemów technicznych, do krwiobusa pod Uniwersytetem Śląskim w Cieszynie ustawiały się wyjątkowo długie kolejki chętnych, gotowych podzielić się tym, co najcenniejsze.
Święto pomagania i pełnoletność w jednym! Dzisiejsza Wampiriada w Cieszynie odbyła się już po raz 18. Choć akcja z przyczyn niezależnych od organizatorów wystartowała z półtoragodzinnym opóźnieniem, nie zraziło to mieszkańców Cieszyna i akademickiej społeczności. Cierpliwość w kolejce do ambulansu Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa opłaciła się z nawiązką.
Kto stanął w kolejce?
Wampiriada kojarzy się głównie ze studentami i choć żacy dopisali jak zwykle, to w kolejce po dar życia stanął w zasadzie cały przekrój lokalnej społeczności:
– Nie z naszej winy zaczęliśmy z półtoragodzinnym opóźnieniem, ale poza tym akcja przebiega sprawnie i pomyślnie, mamy bardzo dużo dawców. Mam nadzieję, że przyjmiemy wszystkich chętnych z tej długiej kolejki. A ta kolejka to rzeczywiście nie tylko studenci, ale też na przykład żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, są wykładowcy uczelni, oddawała krew pani burmistrz Gabriela Staszkiewicz” – powiedziała nam opiekunka przedsięwzięcia, Małgorzata Cichy z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach.
Dlaczego warto? Głosy z kolejki
Motywacje oddających są proste, ale poruszające. Jeden z żołnierzy WOT, który oddał krew już po raz siódmy, przyznaje, że do dzisiejszej wizyty mocno zmobilizowała go właśnie służba w mundurze:
– Dlaczego to robię? Uważam to za działanie pożyteczne i ważne dla innych.
18. edycja pokazała, że Cieszyn ma ogromne, solidarne serce. Wielkie brawa dla każdego, kto zdecydował się dziś zakasać rękawy.
Fot. Michał Cichy:














