Wydanie nr 51 z dn. 19.12.2025 r.

 

 

 

 

Ekoświęta – małe gesty, wielka zmiana

Święta Bożego Narodzenia to dla wielu z nas najpiękniejszy czas w roku. Zapach pierników, ciepło rodzinnych spotkań, blask choinkowych świateł i tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie tworzą wyjątkową atmosferę, którą trudno pomylić z czymkolwiek innym. Jednak współczesne święta coraz częściej stają się również symbolem nadmiernej konsumpcji: kupujemy za dużo, wyrzucamy za dużo, a nasze domy po okresie świątecznym wypełniają tony odpadów…

Tymczasem święta mogą wyglądać inaczej – równie pięknie, a przy tym zdecydowanie bardziej odpowiedzialnie. Wystarczy odrobina uważności, by sprawić, że ten wyjątkowy czas stanie się nie tylko radosny, ale też przyjazny środowisku. Małe, codzienne decyzje potrafią zmienić naprawdę wiele.

Ekologiczne dekoracje to jeden z najprostszych i najbardziej kreatywnych sposobów, by wprowadzić do domu świąteczny nastrój w duchu zero waste. Zamiast plastikowych bombek i masowo produkowanych ozdób warto sięgnąć po to, co naturalne i dostępne na wyciągnięcie ręki. Szyszki, gałązki świerku, orzechy, suszone pomarańcze czy laski cynamonu nie tylko wyglądają pięknie, ale też wprowadzają do wnętrz prawdziwy, pachnący klimat świąt. Hitami stają się również dekoracje wykonywane własnoręcznie z materiałów z odzysku: z rolek po papierze, kawałków tkanin, starych pudełek czy zapomnianych w kącie ozdób, które można przerobić. Takie ozdoby są unikatowe, osobiste i często bardziej klimatyczne niż te kupione w sklepach, a samo ich przygotowywanie może być niezwykłą świąteczną tradycją i okazją do wspólnego spędzenia czasu.

 

Równie ważną decyzją jest wybór choinki. Wbrew pozorom nie każda z nich ma taki sam wpływ na środowisko. Żywe drzewka – pod warunkiem, że pochodzą z legalnych plantacji – są rozwiązaniem przyjaznym naturze, bo ich uprawa pochłania CO₂ i wspiera lokalne gospodarstwa. Jeszcze lepszą alternatywą jest choinka w doniczce, którą po świętach można zasadzić w ogrodzie, na działce lub przekazać komuś, kto ma dla niej miejsce. Coraz popularniejsze stają się też choinki drewniane lub dekoracje w kształcie choinki tworzone z gałązek czy sznurków, wielokrotnego użytku, trwałe i pozbawione plastiku. A jeśli ktoś posiada sztuczną choinkę od lat, ważne jest, by używać jej jak najdłużej – jej wymiana co kilka sezonów generuje największy ślad środowiskowy.

Święta to również czas kulinarnych tradycji, lecz pełen stół często oznacza też ogromne ilości wyrzuconego jedzenia. Planowanie posiłków jest jednym z najprostszych sposobów, by ograniczyć marnowanie żywności. Warto przygotować listę zakupów i trzymać się jej, a świąteczne menu dostosować do liczby gości i możliwości przechowywania potraw. To nie tylko zmniejsza liczbę odpadów, ale też chroni domowy budżet. Jeśli coś zostanie – a zwykle zostaje – nie trzeba tego wyrzucać. Z barszczu można zrobić sos, z pieczywa aromatyczne grzanki, a pierogi świetnie znoszą mrożenie. Nadmiarem potraw można podzielić się z rodziną, sąsiadami lub osobami potrzebującymi – święta to w końcu czas dzielenia się dobrem. W powiecie cieszyńskim funkcjonują jadłodzielnie i „lodówki dobra”, których użytkownicy z pewnością ucieszą się z domowych smakołyków.

Warto także przemyśleć, jakie prezenty wręczamy. Coraz więcej osób wybiera podarunki niematerialne: bilety, vouchery na zajęcia, ręcznie robione przetwory, naturalne kosmetyki, ekologiczne świece, produkty od lokalnych rzemieślników czy twórców. Są wartościowe, potrzebne i nie zamieniają się w przedmioty stojące na półkach bez większego zastosowania. Duże znaczenie ma również sposób ich pakowania.

Ekologiczne opakowania – papier kraftowy, lniane woreczki, sznurki jutowe czy resztki materiałów – z powodzeniem zastąpią błyszczący papier i plastikowe wstążki. Wielu osobom takie prezenty podobają się bardziej: są estetyczne, naturalne i pokazują troskę o planetę.
Nie można zapominać o świątecznym oświetleniu. Lampki LED to nie tylko oszczędność energii, ale także większa trwałość. Nie trzeba też dekorować całego domu, by uzyskać świąteczny klimat – czasem mniej znaczy więcej, a subtelne światło tworzy bardziej ciepłą atmosferę niż przesyt ozdób. Warto korzystać z timerów, które automatycznie wyłączają lampki po kilku godzinach. To wygodne rozwiązanie i kolejny krok w stronę mniejszego zużycia prądu.

Ekologiczne święta nie oznaczają rezygnacji z tradycji ani umniejszania wyjątkowości tego czasu. Wręcz przeciwnie – dzięki uważności i odpowiedzialnym wyborom możemy bardziej skupić się na tym, co w świętach naprawdę ważne: bliskości, wspólnych chwilach i tworzeniu dobrych wspomnień. Stawiając na naturalne dekoracje, rozsądne zakupy i mniejsze zużycie zasobów, pokazujemy, że dbamy o przyszłość naszych bliskich i naszej planety. Uczymy najmłodszych, że troska o środowisko zaczyna się w domu, od codziennych przyzwyczajeń.

Święta w duchu ekologii są piękne, autentyczne i pełne wartości. Wprowadzają do domu nie tylko nastrój, ale też poczucie, że robimy coś dobrego dla świata. A przecież właśnie to, w połączeniu z rodzinną atmosferą, stanowi prawdziwą istotę Bożego Narodzenia. Jeśli w te święta każdy z nas wykona choć jeden mały gest – zrezygnuje z plastiku, kupi mniej, posadzi choinkę, przygotuje ozdoby z natury – wspólnie stworzymy ogromną zmianę. I to właśnie jest najpiękniejszy prezent, jaki możemy dać przyszłym pokoleniom. (kredo)


Fajerwerki a przyroda

Noc sylwestrowa i czas karnawału to okres zabawy, radości i celebracji. Niestety, tradycja widowiskowych pokazów pirotechnicznych ma również swoją ciemną stronę, o której coraz częściej mówi się głośno – zarówno ze względu na zdrowie ludzi, jak i dobrostan zwierząt oraz środowisko naturalne.

Jak podkreśla Michał Szymaniak z Ustronia, pasjonat przyrody, a przede wszystkim dzikich zwierząt żyjących wokół nas, znany z przeprowadzania licznych i różnorodnych akcji edukacyjnych wśród najmłodszych mieszkańców naszego regionu, szkodliwość używania fajerwerków i petard to materia wieloaspektowa.

Zdrowie ludzi

Wystrzały petard i huk fajerwerków to nie tylko chwilowa atrakcja. – Ich używanie jest szkodliwe między innymi dla ludzi. Szczególnie cierpią osoby z zaburzeniami czy chorobami o podłożu psychicznym, a także autyzmem. Cierpią także osoby starsze – zauważa Michał Szymaniak.

Dźwięki o bardzo wysokiej dynamice mogą wywoływać ataki paniki, lęki, stres pourazowy oraz zaostrzać objawy istniejących zaburzeń. Warto pamiętać, że żyjemy w czasach, w których coraz częściej spotykamy u ludzi lęki, zaburzenia emocjonalne.

Kolejnym problemem jest jakość powietrza. – Fajerwerki wiążą się z zanieczyszczeniem powietrza oraz możliwością pojawienia się u ludzi problemów układu oddechowego. Po eksplozjach w powietrze trafiają toksyny, metale ciężkie i pyły zawieszone, których stężenie w noc sylwestrową w wielu miastach przekracza normy kilkukrotnie – zauważa Michał Szymaniak.

Środowisko – cichy świadek naszej zabawy

Efektowny pokaz trwa zaledwie kilka sekund, a jego konsekwencje środowiskowe utrzymują się długo. Pozostałości po fajerwerkach to nie tylko zanieczyszczenie powietrza – to także śmieci rozrzucone na ulicach, polach, w lasach i rzekach. – Pozostałości po fajerwerkach to ogromne ilości śmieci, rozprzestrzenione w każdym terenie. Elementy plastiku, metali i chemikaliów trafiają do gleby oraz wód, a następnie – do łańcucha pokarmowego – dodaje Michał Szymaniak.

Zwierzęta – ofiary hałasu, które nie potrafią prosić o pomoc

Najbardziej dramatyczne skutki pokazów pirotechnicznych dotyczą świata zwierząt. Michał Szymaniak podkreśla, że cierpią także ci, którzy tego nie powiedzą – zwierzęta. Wiele z nich ginie. Dla zwierząt huk jest nagły, nienaturalny i nieprzewidywalny. Prowadzi do paniki, ucieczek, a często – do tragedii.

– Pokazy fajerwerków to dla nich ogromny stres. Próby ucieczek przed źródłem stresu kończą się często kolizją z płotem, drzewem czy ścianą budynku. Zdezorientowane zwierzęta tracą życie także pod kołami samochodów – mówi Michał Szymaniak. Dotyczy to zarówno zwierząt domowych, jak i dzikich – saren, ptaków, lisów czy jeży. Wiele ptaków umiera z wycieńczenia po nocnych, chaotycznych lotach w panice.

– Nie próbujmy porównywać wystrzałów fajerwerków do wyładowań atmosferycznych. Zwierzęta potrafią wyczuć zbliżającą się burzę, natomiast fajerwerki pojawiają się dla nich nagle, bez jakiejkolwiek naturalnej zapowiedzi – podkreśla Michał Szymaniak.

Mity dotyczące „uspokojenia” zwierząt

Często słyszymy, że wystarczy podać zwierzęciu środek uspokajający. Michał Szymaniak wyraźnie temu zaprzecza. – Czy na pewno? Zdecydowanie nie! Dzikie zwierzęta leku nie otrzymają. Jeśli chodzi o te domowe, pamiętajmy, że każdy lek może powodować skutki uboczne. Rozwiązaniem nie są farmaceutyki, lecz zmiana naszych zachowań – przekonuje ustronianin.

Pożary i wypadki

Fajerwerki to również ryzyko pożarów. – Nigdy nie mamy pewności, gdzie odpalona rakieta poleci. Co roku straż pożarna odnotowuje liczne interwencje związane z zaprószeniem ognia przez materiały pirotechniczne. Do tego dochodzą obrażenia fizyczne – poparzenia, rany i utrata palców – mówi Michał Szymaniak. Zauważa, że szczególne zagrożenie stanowią osoby odpalające fajerwerki pod wpływem alkoholu. – Materiały pirotechniczne często odpalane są przez osoby, które wcześniej spożywały alkohol. Wtedy ryzyko wystąpienia zdarzenia rośnie nieproporcjonalnie.

Nasz rozmówca apeluje o rozsądek i empatię. – Bądźmy rozważni i odpowiedzialni. Pamiętajmy, że jako ludzie zostaliśmy wyposażeni w „sprawczość”. Mamy wpływ na to, co może się wydarzyć. To od naszych decyzji zależy, czy Sylwester i karnawał będą czasem beztroskiej zabawy, czy okresem realnego zagrożenia dla innych istot i środowiska. Pamiętajmy o tym i nigdy nie zapominajmy o tym, że jako ludzie jesteśmy odpowiedzialni za słabszych i bezbronnych. Nie bądźmy obojętni, pozwólmy im przeżyć – podsumowuje ustroński przyrodnik.(kredo)


Co słychać w Żabim Kraju?

W powiecie cieszyńskim otwarto kolejną Zieloną Pracownię, która wzbogaci ofertę edukacji ekologicznej naszych szkół. Nowoczesna przestrzeń powstała w Szkole Podstawowej nr 2 im. Ludwika Kobieli w Chybiu. Inwestycję w dużej części sfinansował Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

W Chybiu zaprezentowano Zieloną Pracownię „Co słychać w Żabim Kraju”. W wydarzeniu wziął udział zastępca wójta Wojciech Sikora. Goście mogli zobaczyć wyremontowaną i nowocześnie wyposażoną salę, w której odświeżono ściany, położono nową wykładzinę oraz umieszczono fototapetę prezentującą walory „Żabiego Kraju”.

Pracownia została doposażona w nowe meble, stanowiska pracy dla uczniów, szafy, regały i witryny ekspozycyjne, a także szafkę laboratoryjną. „Zaprezentowano również pomoce dydaktyczne zakupione w ramach projektu – m.in. mikroskopy, preparaty mikroskopowe i zestawy badawcze. Uroczystość była zwieńczeniem wieloetapowych działań, które pozwoliły stworzyć nowoczesną przestrzeń do edukacji ekologicznej” – poinformował Urząd Gminy w Chybiu. (on)

Wydanie nr 49 z dn. 05.12.2025 r.

 

 

 

Dzięki wsparciu gminy i WFOŚiGW w Katowicach

Dostali kluczyki do nowych radiowozów

Czwartkową sesję Rady Gminy Zebrzydowice, 27 listopada, poprzedziła krótka uroczystość. Zaprezentowane zostały nowe radiowozy, które trafiły do tamtejszego komisariatu. „To ważne wzmocnienie bezpieczeństwa w naszej społeczności” – przekonuje Urząd Gminy.

Oficjalne przekazanie radiowozów nastąpiło 14 listopada na Placu Sławika i Antalla przed Spodkiem w Katowicach. W tym roku flotę policyjnego garnizonu województwa śląskiego zasiliły 72 nowoczesne, hybrydowe radiowozy kia niro hybrid. „Samochody trafią do 23 jednostek, a dwa z nich będą służyć funkcjonariuszom Komisariatu Policji w Zebrzydowicach” – informuje wójt Janusz Król, który wziął udział w katowickiej uroczystości.

Samorządowiec dodaje, że gmina Zebrzydowice wsparła inwestycję kwotą 75 tys. zł. Zakup nowych policyjnych pojazdów był jednak możliwy dzięki środkom – blisko 16 mln zł – przekazanym z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Fundusze te uzupełniło finansowe wsparcie samorządów oraz pieniądze z budżetu policji.

Co ciekawe, zanim podjęto decyzję o zamówieniu 72 pojazdów, śląscy policjanci przetestowali model kia niro w warunkach codziennej służby. Wersja testowa trafiła bowiem do ośmiu jednostek w województwie. Mundurowi ocenili samochód bardzo wysoko, wskazując na jego praktyczność, ergonomię i przewagę nad dotychczas używanym taborem. Ostatecznie więc rozpoczęto procedurę zakupu.

Jak informuje śląska policja, nowe SUV-y kia niro hybrid są przystosowane do przewozu dwóch policjantów oraz dwóch zatrzymanych. Przedział konwojowy został trwale odizolowany od części dla funkcjonariuszy, co znacząco zwiększa bezpieczeństwo podczas interwencji i transportu. Wykonano go z materiałów odpornych na uszkodzenia i łatwych do utrzymania w czystości. W radiowozach zastosowano też pasy bezpieczeństwa z możliwością blokady, które uniemożliwiają agresywne zachowania, w tym autoagresję przewożonych zatrzymanych. „To rozwiązanie, niestosowane dotąd w patrolowych furgonach, znacząco podnosi poziom bezpieczeństwa. Nadwozie typu SUV ułatwia z kolei poruszanie się zarówno po wąskich uliczkach śląskich osiedli, jak i poza drogami utwardzonymi” – przekonują służby prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Radiowozy wyposażono ponadto w uchwyty na pałki typu „tonfa”, dwie latarki automatycznie ładujące się podczas jazdy oraz nowoczesne systemy bezpieczeństwa, takie jak autonomiczny układ hamowania, asystent pasa ruchu, inteligentny ogranicznik prędkości, kamera cofania, system e-Call i ekran z obsługą Apple CarPlay i Android Auto.

Pojazdy dysponują silnikiem hybrydowym o mocy 129 KM, który zapewnia dynamiczną i oszczędną jazdę, a średnie spalanie wynosi około 4,5 l/100 km. Radiowozy trafiły nie tylko do Zebrzydowic. Łącznie bowiem w Komendzie Powiatowej Policji w Cieszynie będzie służyć siedem takich pojazdów.

Uroczystemu przekazaniu samochodów przewodniczył Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach nadinspektor Mariusz Krzystyniak wraz z zastępcą od spraw logistycznych młodszym inspektorem Markiem Gadzińskim. Wśród zaproszonych gości znaleźli się sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej Henryk Kiepura, wojewoda śląski Marek Wójcik, reprezentujący marszałka województwa śląskiego członek zarządu województwa Rafał Adamczyk, prezes Zarządu Wojewódzkiego FOŚiGW w Katowicach Mateusz Pindel oraz przedstawiciele władz samorządowych.

Po okolicznościowych przemówieniach szef śląskich policjantów nadinspektor Mariusz Krzystyniak przekazał na ręce prezesa WFOŚiGW Mateusza Pindla Odznakę Honorową za „Zasługi dla Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach” dla Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. (wk)


Ekopracownie zmieniają edukację

Zielona fala w szkołach regionu

Końcówka roku kalendarzowego w szkołach w regionie upływa pod znakiem ekologii. Jedna po drugiej bowiem uruchamiane i oficjalnie otwierane są tzw. zielone pracownie. To efekt realizacji jednego z flagowych przedsięwzięć Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

ym razem o zielone pracownie wzbogaciły się trzy szkoły ponadgimnazjalne. 1 grudnia wstęgę przecinano w pracowni „Człowiek i las”, powstałej w murach I Liceum Ogólnokształcącego im. Pawła Stalmacha w Wiśle. Nowa przestrzeń łączy ekologię, nowoczesną technologię i edukację na najwyższym poziomie.

– Takie pracownie są symbolem wprowadzania szkół w XXI wiek. To krok w stronę nowoczesnej edukacji i pójścia z duchem czasu. Cieszę się, że możemy wspierać miejsca, które uczą młodych ludzi odpowiedzialności za środowisko i rozwijają ich naukową ciekawość – powiedział podczas uroczystego otwarcia zielonej pracowni w Wiśle Mateusz Pindel, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Instytucja wsparła projekt kwotą 48 tys. zł w ramach programu „Zielona Pracownia 2025”.

Wiślańscy licealiści otrzymali miejsce, w którym mogą rozwijać swoje pasje przyrodnicze, prowadzić doświadczenia i badania, a także odkrywać świat w sposób zgodny z wyzwaniami XXI wieku, sprzyjający edukacji ekologicznej.

– Fundusz od lat wspiera tworzenie pracowni, które wprowadzają szkoły w XXI wiek. To inwestycje, które pozwalają iść z duchem czasu oraz budować nowoczesną edukację ekologiczną opartą na doświadczeniu, technologii i praktyce. Gratuluję całej społeczności szkolnej realizacji tej inspirującej inicjatywy! Życzę uczniom, aby pracownia „Człowiek i las” stała się przestrzenią pełną odkryć i ekologicznej świadomości – dodał Mateusz Pindel.

Prezes katowickiego funduszu pojawił się także w listopadzie na otwarciu zielonych pracowni w II Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Cieszynie oraz w Zespole Szkół im. Władysława Szybińskiego w Cieszynie. W obu placówkach powstały fascynujące miejsca do odkrywania tajemnic nauki, pełne inspiracji i nowoczesnego sprzętu.

Dawna sala geograficzna w cieszyńskim „Koperze” zyskała zupełnie nowe oblicze. Stała się nowoczesną przestrzenią edukacyjną. Dzięki temu uczniowie mogą uczyć się w przyjaznym, estetycznym i ekologicznym otoczeniu, które sprzyja kreatywności, ciekawości świata i proekologicznym postawom.

– Pracownia została wyposażona w sprzęt multimedialny, w tym gogle VR do poszerzania horyzontów z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości – mówiła Regina Rakowska, dyrektor II LO im. M. Kopernika w Cieszynie. – Otwarcie pracowni było także okazją, by uczestniczyć w pokazowej lekcji geografii, podczas której zaprezentowano nowoczesne narzędzia i pomoce dydaktyczne zakupione w ramach projektu. Dodatkowo, wybrano najciekawsze zdjęcia przysłane w ramach szkolnego konkursu fotograficznego „Jesienne Refleksje: Eko-spacer po okolicy” – dodała Regina Rakowska.

– Zielona pracownia to nie tylko miejsce nauki, ale także przestrzeń rozwijania pasji, twórczego myślenia i wrażliwości ekologicznej. Jesteśmy dumni, że tak inspirujące miejsca powstają właśnie w naszych szkołach – podkreśla Janina Żagan, starosta cieszyński.

Trzeci powód do dumy to pracownia „Oxygen” w „Szybinie”, potrzebna w szkole… jak tlen. W nowoczesnej przestrzeni spotkała się ekologia z technologią. To miejsce z pewnością będzie inspirować, uczyć przez doświadczenia i pokazywać kolejnym pokoleniom uczniów, że nauka może być piękna. Podczas uroczystego otwarcia uczniowie zaprezentowali możliwości nowego sprzętu – mikroskopów, czujników, zestawów badawczych i monitorów interaktywnych. Były eksperymenty, emocje i dużo naukowej ciekawości. Oby tak dalej! (kredo)

Wydanie nr 45 z dn. 7.11.2025 r.

Jak wniosłeś, to i znieś!

Śmieciowa sinusoida w Beskidach

Butelki i jeszcze raz butelki, ale też inne opakowania, części odzieży – szeroką gamę gatunkową stanowią przedmioty, a w praktyce śmieci, jakie turyści pozostawiają w górach. Temat nie jest nowy, ale co gorsza nie jest też zanikający.

Śmieci od jakiegoś czasu stały się istotnym problemem otaczającego nas świata. Problemem miedzy innymi organizacyjnym i finansowym. Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego poinformowali niedawno, że TPN na utylizację odpadów, pozostawionych przy szlakach górskich wydaje rocznie blisko milion złotych. Tatry to oczywiście obszar nieporównywalny z naszą częścią Beskidów, jednak w górskich rejonach powiatu cieszyńskiego problem śmieci także od jakiegoś czasu istnieje. Zapytaliśmy w nadleśnictwach Śląska Cieszyńskiego, czy to zjawisko cechuje się jakąś dynamiką.

– Ten problem wciąż istnieje, niestety nie widać w jego przypadku większych zmian. Jako Nadleśnictwo Ustroń co roku zbieramy znaczną ilość śmieci, zarówno ze zwykłych lasów gospodarczych, jak i z terenów rezerwatów przyrody. W ubiegłym roku z terenu Nadleśnictwa zebraliśmy 240 m3 – czyli ponad 2 tysiące worków śmieci i kosztowało to nas ponad 23 tys. złotych. Natomiast w całych Lasach Państwowych problem śmieci, które ludzie wywożą do lasów, jest ogromny! W roku 2024 Lasy Państwowe zebrały i wywiozły prawie 82 tysiące m3 śmieci (ponad 4,5 tysiąca dużych śmieciarek) i zapłaciły za to ponad 34 miliony złotych! Czyli jak widać problem śmieci w lasach cały czas jest, nie znika. W naszym rejonie jest to głównie efekt zachowania turystów, ale zdarzają się też sytuacje, kiedy najprawdopodobniej okoliczni mieszkańcy wyrzucają odpady, których nie można wywieźć do PSZOK, na przykład po remontach. Dużym problemem jest również wyrzucanie odpadów zielonych z posesji, na przykład na teren rezerwatów. Takie sytuacje miewamy w Lasku Miejskim nad Olzą w Cieszynie. To jest trawa, siano, pozostałości po koszeniu, bądź odpady zielone z ogródków, zawierające m.in. nasiona gatunków obcych – mówi Wiktor Naturski, specjalista ds. edukacji leśnej w Nadleśnictwie Ustroń.

Na obszarach podległych temu nadleśnictwu (w przypadku terenów górskich to okolice Ustronia, Brennej i Goleszowa), najgorzej  jest w pobliżu popularnych szlaków i ścieżek turystycznych.

– Jeśli chodzi o tereny górskie, najwięcej śmieci jest oczywiście tam, gdzie jest najwięcej turystów, czyli między innymi na szlaku z Polany Stokłosicy na szczyt Czantorii. Ogólnie masyw Czantorii jest bardzo popularnym miejscem śmiecenia, a wynika to z tego, że turyści, którzy tam bywają, to tzw. turyści niekwalifikowani. Nie są to osoby, które idą czerwonym szlakiem przez całe Beskidy, tylko po prostu wjeżdżają i zjeżdżają kolejką linową, traktując pobyt na szlaku jako kolejną z atrakcji, przez co ich zachowania są bardzo różne. Czasami dostajemy pytania od ludzi: »dlaczego nie ma koszy na śmieci w górach, w lesie? Gdzie mamy wyrzucić śmieci będąc w lesie?« W czasie, kiedy jesteśmy w górach, obowiązuje przecież zasada, że to, co wnieśliśmy do góry, znosimy na dół. To nas obowiązuje i nikogo nie powinno dziwić, że nie ma koszy na śmieci w lesie. Jeżeli turysta jest w stanie wnieść na Czantorię pełną butelkę z wodą, to tym bardziej może znieść pustą – dodaje Wiktor Naturski.

W czyjej gestii leży zbieranie i zwożenie śmieci? To zależy od tego, gdzie są złożone – ogólnie odpowiada za nie właściciel czy zarządzający danym terenem. Jeżeli śmieci są na terenie Lasów Państwowych, zbiera i utylizuje je nadleśnictwo. Jeżeli są wyrzucone w lesie prywatnym, czy na terenie gminy, to gmina lub osoba prywatna musi sobie z nimi radzić.

– Oczywiście jeżeli mówimy o śmieciach pozostawianych na terenie Lasów Państwowych, to za każdym razem staramy się ustalić i ukarać sprawców takiego czynu – w wielu miejscach są zakładana fotopułapki i zaśmiecanie lasów nie uchodzi bezkarnie – uprzedza pracownik Nadleśnictwa Ustroń.

Nieco inaczej to zjawisko przebiega w okolicy Wisły i Istebnej, czyli na terenach leśnych administrowanych przez Nadleśnictwo Wisła. Prawdopodobnie bowiem dociera tam nieco inny typ turysty.

– Nie ma dużej różnicy, ale gdyby się bliżej i dokładniej przyjrzeć tematowi, można powiedzieć, że jest nieznacznie lepiej. Są oczywiście śmieci przy szlakach górskich. Najwięcej jest ich po zimie, najwięcej plastikowych butelek, puszek i innych opakowań po produktach spożywczych. Ciekawą i znamienną sytuacją było, gdy kilka lat temu postawiliśmy kosze na śmieci wzdłuż ścieżki przyrodniczej na Baranią Górę. Zostały usunięte, bo okazało się, że turyści zostawiali śmieci dużo więcej. Nie tylko były pełne kosze, ale i obok nich leżały co chwile sterty odpadów. Gdy kosze usunęliśmy, turyści te śmieci najczęściej zabierali ze sobą na dół. Jedyne problematyczne miejsca, które mogę wymienić obecnie, to wiaty turystyczne. Mamy trzy. Są usytuowane na pętli na Baraniej Górze. Jeśli tam tylko pojawi się jeden śmieć, to zaraz robi się cała kupka, bo ludzie dokładają. Generalnie sprzątamy śmieci na bieżąco, czy to własnymi siłami, czy to za pośrednictwem zakładu usług leśnych – mówi nam dr Magdalena Mijal, starszy specjalista służby leśnej ds. ochrony lasu w Nadleśnictwie Wisła.

Z lasów Nadleśnictwa Wisła, w ubiegłym roku wywieziono ogółem 44 metry sześcienne śmieci. W tym roku, do października, było ich 26 metrów sześciennych, a więc można prognozować znacznie mniejszą ilość w skali roku.

– Ten problem jednak nie ma trendu stałego, rządzi nim sinusoida, co rok jest inaczej. W tym roku jesień była  deszczowa, więc turystów było mniej. Generalnie jest spadek ilości śmieci. Pamiętam takie czasy, że było i 80 kubików rocznie – dodaje dr Magdalena Mijal.

W okolicach Ustronia śmieci częściej pozostawiane są na szlakach, w rejonie Wisły raczej są zabierane. Może to właśnie świadczyć o innym typie turysty docierającego w te miejsca. O trzymanie się zasady „co wyniosłeś na górę, znieś na dół”, apelują od dawna pracownicy wielu schronisk w całej Polsce, dla których pełne kosze są notorycznym problemem, szczególnie jeśli to obiekty położone w wyższych partiach gór, z trudniejszym dojazdem. Zasady tej warto się trzymać, zwłaszcza że w Beskidach mniejszym wysiłkiem jest schodzenie niż wychodzenie, a puste opakowania mniej ważą niż pełne. Skoro daliśmy radę wynieść, zniesiemy tym łatwiej.

Michał Cichy


Cieszyn nie straci naturalnego lasu łęgowego

Pomagają drzewom… wyzdrowieć

W rezerwacie przyrody Lasek Miejski nad Puńcówką w Cieszynie kończą się prace związane z utrzymaniem i pielęgnacją drzewostanu. Zadanie, które zostało zlecone przez Miejski Zarząd Dróg w Cieszynie, ma na celu poprawę bezpieczeństwa spacerowiczów oraz ochronę tego wyjątkowego miejsca dla przyszłych pokoleń. Tymczasowe ograniczenia w dostępie do rezerwatu potrwają zaś jeszcze tylko do 15 listopada.

Lasek Miejski nad Puńcówką, utworzony jako rezerwat przyrody 11 maja 1961 r., jest zieloną oazą w sercu Cieszyna. Jego głównym celem jest ochrona fragmentu naturalnego lasu łęgowego, charakterystycznego dla dolin rzecznych Śląska Cieszyńskiego. Aby mieszkańcy mogli jednak bezpiecznie korzystać z tego terenu, konieczne stały się działania interwencyjne. Podstawą do ich podjęcia stała się zaś kompleksowa inwentaryzacja dendrologiczna przeprowadzona w listopadzie i grudniu 2024 r., która objęła łącznie 2247 drzew w całym rezerwacie. Ekspertyza wykazała, że choć większość drzewostanu jest w dobrym stanie, istnieje szereg poważnych problemów, które wymagają natychmiastowej reakcji.

„Dendrologiczna inwentaryzacja wykazała m.in. zamieranie jesionów, spróchniałe pnie, ryzyko złamań i wiatrołomów. W związku z tym zaplanowano wycinkę 129 drzew oraz pielęgnację 173 kolejnych” – informuje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach.
Okazuje się, że wiele drzew, zwłaszcza starszych, wykazywało zaawansowane tzw. wypróchnienie pni, przez co traciły stabilność, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla przechodniów. Dodatkowo wiele tamtejszych jesionów wyniosłych dotknęły choroby grzybiczne, które atakują system korzeniowy. Prowadzi to do obumierania drzew i zwiększa ryzyko ich niekontrolowanego upadku. Duże zagęszczenie drzew sprawia z kolei, że ich korony rozwijają się wyłącznie w górnej części pnia. „To zjawisko powoduje destabilizację i zwiększa podatność drzew na złamania podczas silnych wiatrów” – ostrzegał latem Miejski Zarząd Dróg w Cieszynie, dodając, że w rezerwacie, szczególnie na skarpach, znajduje się wiele powalonych drzew, które opierając się o zdrowe egzemplarze, zagrażają ich stabilności.

„Do tego młode drzewa, z powodu konkurencji ze strony starszych, dominujących egzemplarzy, mają ograniczone możliwości prawidłowego wzrostu. Usunięcie chorych i zagrażających drzew stworzy im lepsze warunki do rozwoju” – tłumaczyli urzędnicy cieszyńskiego MZD.
pecjalistyczne zabiegi, które rozpoczęły się 29 września, podzielono na dwa etapy. W pierwszym usunięto drzewa stwarzające zagrożenie. W drugim realizowano działania pielęgnacyjne i porządkowe. Wykonawca stosował przy tym metody minimalizujące ingerencję w przyrodę, w tym techniki alpinistyczne, ciche narzędzia czy kontrolę gniazd. Ponadto pozostawiał na miejscu część drewna w celach przyrodniczych.
Zgodnie z umową cała operacja ma się zakończyć do 15 listopada i do tego czasu obowiązuje zakaz wstępu do Lasku Miejskiego, ponieważ może to stanowić poważne zagrożenie dla życia i zdrowia.

„Prosimy o bezwzględne przestrzeganie zakazu i powstrzymanie się od wchodzenia na teren lasku do czasu jego otwarcia przez służby” – apelują więc przedstawiciele Miejskiego Zarządu Dróg w Cieszynie. (wk)


Trwa nabór wniosków w programie Czyste Powietrze

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach poinformował, że nabór wniosków o dofinansowanie w ramach części 5) programu Czyste Powietrze nie skończył się 15 października 2025 r. „Ze względu na utrzymujące się zainteresowanie oraz dostępność środków planowane jest wydłużenie tego naboru” – zapowiadają teraz urzędnicy WFOŚiGW.

Do czasu zakończenia procedury formalnego zatwierdzenia zmian regulaminowych proces przyjmowania wniosków w Generatorze Wniosków o Dofinansowanie (GWD) będzie kontynuowany w trybie technicznym. Wnioski składane od 16 października 2025 r. będą traktowane jako warunkowo przyjęte, a ich formalna ocena i decyzje o dofinansowaniu zostaną podjęte po zatwierdzeniu zmian w regulaminie naboru.

„O szczegółach dotyczących wydłużenia naboru poinformujemy niezwłocznie po zakończeniu procesu zatwierdzania zmiany w tym zakresie, m.in. na stronie czystepowietrze.gov.pl. Zachęcamy do dalszego składania wniosków w ramach dostępnych środków” – piszą przedstawiciele katowickiego WFOŚiGW.

Nabór gazowy w programie Czyste Powietrze trwa od 15 lipca 2025 r. Według stanu na 3 października złożono 1194 wnioski o łącznej wartości ponad 22,7 mln zł dofinansowania. Wznowiony nabór dotyczy właścicieli i współwłaścicieli domów, którzy zrealizowali inwestycję między 28 maja a 31 grudnia 2024 r. Budżet programu to 70 mln zł z funduszy FEnIKS, a wsparcie trafi do ok. 3 tys. gospodarstw domowych. Dotacje przyznawane są na zasadach sprzed reformy programu. (on)