Reklama
Budżet obywatelski Cieszyn 26.10-6.11
Głos Historii

80 lat temu urodził się Franciszek Dzida. Człowiek, który stał się inspiracją dla Kieślowskiego

Dorota Krehut-Raszyk••94 odsłon
80 lat temu urodził się Franciszek Dzida. Człowiek, który stał się inspiracją dla Kieślowskiego Powiększ zdjęcie Fot. AKF Klaps w Chybiu

Nie miał filmowego wykształcenia ani wielkiego zaplecza technicznego. Miał za to talent, wyobraźnię i nieposkromioną potrzebę opowiadania historii. Franciszek Dzida sprawił, że niewielkie Chybie stało się miejscem rozpoznawalnym w środowisku polskiego kina niezależnego. Był twórcą, który z lokalnej pasji potrafił zbudować coś naprawdę wyjątkowego. W tym roku przypada 80. rocznica jego urodzin. Wspominamy człowieka, którego filmowa przygoda nie zakończyła się wraz z jego odejściem.

Franciszek Dzida zmarł 10 października 2013 roku w Bielsku-Białej. Miał 67 lat. Pozostawił po sobie około 80 filmów, dziesiątki nagród i wyróżnień, ale także coś, czego nie da się zamknąć w liczbach: historię człowieka, który udowodnił, że wielkie rzeczy mogą rodzić się z dala od wielkich miast, a artystyczna droga nie zawsze zaczyna się w szkole filmowej.

Urodził się 17 października 1946 roku w Chybiu. Od młodości szukał różnych sposobów wyrażania siebie. Malował, założył kabaret „Buraczek”, organizował imprezy estradowe. Zainteresowania artystyczne towarzyszyły mu również podczas służby wojskowej, gdy skierowano go do działalności kulturalno-oświatowej. Przełom przyszedł pod koniec lat 60., kiedy pracował w Cukrowni Chybie. W czerwcu 1969 roku, wspólnie z kolegami z pracy, Józefem Orawcem i Kazimierzem Pudełko, założył Amatorski Klub Filmowy „Klaps”. Początkowo była to inicjatywa ludzi, których łączyła ciekawość kina. Szybko okazało się jednak, że na wspólnym oglądaniu i dyskutowaniu o filmach nie zamierzają poprzestać. Kupili kamerę i sami zaczęli opowiadać historie.

Pierwszy dokumentalny zapis, przedstawiający wycieczkę w Pieniny, powstał jeszcze w 1969 roku. W kolejnych latach „Klaps” rozwijał działalność, a jego twórcy zaczęli wysyłać swoje realizacje na konkursy i festiwale. Filmy z Chybia zdobywały nagrody, a o klubie i jego prezesie robiło się coraz głośniej. Z niewielkiej miejscowości na Śląsku Cieszyńskim wyruszyła w Polskę opowieść o ludziach, którzy postanowili potraktować amatorskie kino całkiem poważnie.

Od początku Franciszek Dzida był główną siłą napędową „Klapsa”. Nie tylko realizował kolejne filmy, ale też konsekwentnie budował środowisko, w którym inni mogli rozwijać swoje zainteresowania. Wśród twórców związanych z klubem znaleźli się również jego brat Jan Dzida, Józef Brzóska, Józef Orawiec i Kazimierz Pudełko.

Ważnym momentem na tej drodze okazała się „Nietutejsza”, zrealizowana przez Franciszka Dzidę wspólnie z bratem Janem. Nagroda zdobyta na Konfrontacjach Filmowych w Krakowie w 1975 roku otworzyła przed twórcami z Chybia nowe możliwości i zaowocowała bliskimi kontaktami z Krzysztofem Kieślowskim. Spotkanie z tym wybitnym reżyserem miało znaczenie nie tylko dla samego Dzidy, lecz także dla historii polskiego kina.

To właśnie w Chybiu Kieślowski dostrzegł historię, która stała się inspiracją dla jego „Amatora”. Film z Jerzym Stuhrem w roli Filipa Mosza, którego pierwowzorem był Franciszek Dzida, opowiada o człowieku odkrywającym, jak bardzo kamera potrafi zmienić sposób patrzenia na świat. W tej historii znalazło się echo doświadczeń chybińskiego filmowca i środowiska, które stworzył wokół siebie.

29 września 1979 roku w Chybiu odbyła się specjalna premiera „Amatora”, poprzedzająca premierę krajową. Dziś trudno przecenić symboliczny wymiar tamtego wydarzenia. Film, który wyrósł między innymi z doświadczeń amatorskiego ruchu filmowego, z czasem zyskał międzynarodowe uznanie. Jak podkreśla Jan Dzida, w 2026 roku serwis Letterboxd ogłosił „Amatora” najlepszym polskim filmem wszech czasów w wyniku międzynarodowego sondażu.

W kronice „Klapsa” Kieślowski pozostawił wówczas słowa, które po latach brzmią jak wyraz uznania dla ludzi, którzy z pasją budowali filmową historię Chybia: „Z okazji premierowego pokazu filmu, który «Klapsowi» i Franciszkowi Dzidzie należał się w pierwszej kolejności: życzenia wszystkiego, co mają: miłości do filmu i żarliwości w tym uczuciu…”.

Dzida nie zatrzymał się na sukcesach z lat 70. W 1976 roku rozpoczął pracę w bielskiej filii Politechniki Łódzkiej, gdzie dokumentował życie uczelni za pomocą kamery i aparatu fotograficznego. W 1986 roku został przyjęty do Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Jego twórczość obejmowała filmy fabularne, dokumentalne i naukowo-badawcze. W realizacjach coraz częściej pojawiali się również zawodowi aktorzy.

Wśród nich byli Jan Nowicki, Piotr Machalica i Anna Guzik, a także aktorzy związani z teatrami Bielska-Białej i Krakowa. W „Strefie zmierzchu” z 2004 roku wystąpił Jan Nowicki, natomiast w „Wędrowcu” z 2006 roku zagrali między innymi Piotr Machalica i Anna Guzik. To znamienne, że uznani artyści podejmowali współpracę z twórcą, który swoją filmową drogę rozpoczął w niewielkim klubie amatorskim.

Za całokształt pracy Franciszek Dzida otrzymał około 65 nagród i wyróżnień. Wśród najważniejszych znalazły się Nagroda Miesięcznika „Kino” z 1985 roku, Złoty Medal Międzynarodowej Unii Filmu Nieprofesjonalnego i Video „UNICA” z 1986 roku oraz brązowy medal międzynarodowego festiwalu w Duisburgu z 1987 roku. Doceniono go również na Śląsku Cieszyńskim: w 2001 roku otrzymał Srebrną Cieszyniankę, a w 2009 roku Złotą Honorową Cieszyniankę. W 2002 roku uhonorowano go także Nagrodą im. ks. Leopolda Jana Szersznika.

Jednak najważniejszym świadectwem jego pracy pozostają same filmy. „Osty”, „Zapis”, „Nietutejsza”, „Anima”, „Strefa zmierzchu”, „Wędrowiec” czy „Różowy klucz” nadal trafiają do widzów. O Dzidzie powstawały publikacje, filmy dokumentalne i prace naukowe. Do siedziby „Klapsa” przyjeżdżają filmoznawcy, dziennikarze i studenci, którzy chcą poznać historię miejsca, w którym amatorska pasja stała się częścią dziejów polskiej kinematografii.

Jak zauważa Jan Dzida, jego brat przeszedł długą drogę: od człowieka bez specjalistycznego przygotowania humanistycznego i technicznego do twórcy, którego filmy doceniano w kraju i za granicą, a z którym chętnie współpracowali wybitni reżyserzy i aktorzy. O jego pozycji nie zdecydowały rozbudowane możliwości produkcyjne, lecz upór, talent i konsekwencja.

Franciszka Dzidy nie ma już od trzynastu lat, ale Chybie nadal pozostaje ważnym punktem na filmowej mapie Polski. Amatorski Klub Filmowy „Klaps”, którego był współzałożycielem i wieloletnim prezesem, pielęgnuje pamięć o swoim twórcy, koledze i przewodniku. Jego filmy wciąż są pokazywane, a historia chybińskiego filmowca nadal inspiruje kolejne osoby.

Udostępnij
Oceń artykuł:

Dorota Krehut-Raszyk